Karmienie dziecka podstawą żywienia



Historia pewnego niejadka

Synek Elżbiety urodził się jako wcześniak – trzy tygodnie przed terminem kobieta trafiła na ostry dyżur ginekologiczny i w pewien zimowy poranek świat przywitał czarnookiego Mareczka. Dziecko było bardzo małe, wątłe i po licznych badaniach okazało się, że może mieć problemy z pracą serca. Przerażeni rodzice uruchomili wszelkie kontakty medyczne, radzili się wielu specjalistów. Noworodek, na szczęście, okazał się dość silny fizycznie, choć niska waga malucha niepokoiła wszystkich dookoła.

Mijały miesiące i choć układy biologiczne chłopczyka rozwijały się prawidłowo, Maruś nie przybierał jakoś znacznie na masie. – Może po prostu będzie nieduży, po swojej mamie? – pytano pediatrów, ale każdy, po przepisaniu dawki witamin i wyznaczeniu kolejnej wizyty w gabinecie, nie potrafił wyjaśnić, czy brzdąc pozostanie brzdącem, czy fakt bycia wcześniakiem tak silnie rzutuje na jego wygląd fizyczny. Czekano aż na dworze zrobi się cieplej i chłopczyk chwyci więcej promieni słonecznych. Czekano  też na pierwszy wspólny wyjazd nad morze – zdrowie powietrze zaostrzało apetyt, ale Mareczkowi wyraźnie nie wpłynęło ono na lepsze trawienie. Jadł mało, Ela codziennie odprowadzała pokarm i z niepokojem wpatrywała się w chudziutką buźkę swej pociechy.

Gdy minął rok i żadne środki nie poprawiły przemiany materii dziecka, rodzina zaczęła sugerować, by skonsultować ten przypadek z zagranicznymi lekarzami. Po wielotygodniowych naradach zdecydowano, że mąż Eli zawiezie ją i synka do Monachium, gdzie na kilka dni wynajęty został pokój w hotelu. W tym czasie Mareczka przebadają niemieccy medycy. Tata dziecka musiał wracać do firmy i wkrótce wrócić po swoją rodzinę. Gdy Elżbieta została sama, zaczęła zastanawiać się na ostatnimi wydarzeniami. Czuwając nad snem swego szkraba, doszła do wniosku, że opowie o własnych rozterkach komuś z personelu, pracującego w klinice.

Dalej sytuacja potoczyła się szybko. Zamiast na badania laboratoryjne, mama z dzieckiem, trafiła do gabinetu psychologa. Sprowadzono tłumacza. Słowo po słowie, Elżbieta nabierała przekonania, że wątek pt. „udany związek, a szczęście dziecka” nie został w ich domu w ogóle przerobiony. Mąż dużo pracował, kobieta całą ciążę mogła liczyć jedynie na wsparcie własnej matki i teściów. I choć czuła wdzięczność za osiągniętą przez partnera płynność finansową, w rzeczywistości źle znosiła czas przed porodem. Stres i samotność małżeńska, być może, miały wpływ na wcześniejsze rozwiązanie. Obarczanie się winą za powicie wcześniaka, a także niepewność, czy jej związek z mężem ma szansę na harmonijny rozwój (para poznała się za sprawą Internetu, gdzie obydwoje zainteresowani poznaniem drugiej połówki, zalogowani byli na czymś „więcej, niż portal randkowy”, bowiem mieli konta na czacie dla ,,zabieganych przedsiębiorców, chcących szybko zakochać się i założyć rodzinę”). Lęk o to, że – być może – mąż Eli nie jest dla niej tym jedynym, sprawdzonym partnerem, a następnie kłopoty ze zdrowiem ich dziecka, podłamały psychicznie kobietę. I tak naprawdę to ona potrzebuje leczenia. Synek – niejadek odczuwa z pewnością stres swej rodzicielki, dlatego karmienie piersią nie daje pożądanych efektów. Mały je z trudem, często brakuje mu apetytu, nie wygląda jak szczęśliwy dzidziuś.

Gdy mąż Elżbiety wrócił do Monachium, trafił do tego samego terapeuty, który rozmawiał z jego żoną. Małżeństwo, już po powrocie do kraju, zapisało się na cykl spotkań z psychologiem, rozwiązującym – etapowo – problemy w partnerstwie. Mareczek był zabierany na każdą z wizyt. Pod koniec terapii nie tylko zyskał szczęśliwych rodziców, którzy postanowili lepiej się poznać i zawalczyć o swój związek, ale też żywo zaczął interesować się jedzeniem. W ciągu miesiąca przybrał na wadze. Teraz jest pogodnym, rumianym  dwulatkiem, który nie grymasi przy posiłku. A jego rodzice są dumni, że WSPÓLNIE rozwiązali problem zdrowotny swojego ukochanego maleństwa.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: